NIE TRAĆ DOCHODU

Zawód tłumacza ma ciągle przed sobą ogromną przyszłość. Kiedy pojawiły się pierwsze elektroniczne narzędzia tłumaczeniowe, środowisko zaczęło obawiać się konkurencyjnych maszyn. Wiemy jednak, że tłumaczenia elektroniczne są często źródłem dowcipów i raczej w kolejnych latach maszyny nie zagrożą człowiekowi. Może dlatego warto żeby tłumacze zadbali o swoje bezpieczeństwo, bo o bezpieczeństwo swojego zawodu nie powinni się martwić.

Tłumaczenia automatyczne mogą często pomóc, ale w większości przypadków prowadzą do nieporozumień. Weźmy na przykład naszą tradycyjną potrawę „śledź po kaszubsku”, przetłumaczoną na angielski „follow Kashubian”, a „dania jarskie” jako „Danmark vegetarian”. Pamiętam sytuację, kiedy klient ożywił się na widok słowa „tortellini” w systemie obsługi szkód komunikacyjnych – tak właśnie automatyczny tłumacz przełożył wpisane skrótowo słowo uszkodzenia „uszk.”.

Tłumacze to ogromna grupa zawodowa. W samej tylko unii europejskiej pracuje zespół około 2 500 tłumaczy, którzy przekładają unijne dyrektywy, rozporządzenia, decyzje i podobne dokumenty na 23 języki. Szacuje się, że rocznie tłumaczonych jest ponad 2 000 000 stron tekstu. Ponadto w Unii Europejskiej potrzebne są tłumaczenia symultaniczne. W czasie sesji Parlamentu Europejskiego, obsługą tłumaczeniową zajmuje się do 1000 osób. Unijny tłumacz powinien biegle posługiwać się trzema językami Unii, niemniej jednak rekordziści znają nawet osiem. To właśnie Parlament Europejski jest największym pracodawcą dla tłumaczy ustnych na świecie.

Praca tłumacza to bardzo odpowiedzialny zawód, wymagający nie tylko znajomości języka, ale specjalistycznego słownictwa, znajomości materii, w której się poruszamy, refleksu i ponadprzeciętnych zdolności językowych, a w przypadku tłumaczy literatury pięknej i poezji, również i literackich umiejętności. Tłumacze symultaniczni narażeni są na ciągłą presję i stres wynikający nie tylko z tempa tłumaczenia, ale również dodatkowych wyzwań takich jak specjalistyczne słownictwo, dowcipy, gry słowne czy kwieciste metafory.

Tłumacze mogą czuć się bezpiecznie, jeśli chodzi o sam zawód. Będzie on na pewno bardzo potrzebnym i pożądanym zawodem prze najbliższe lata. Jednym z ważniejszych ryzyk w pracy tłumacza jest z pewnością utrzymanie przychodów związanych z pracą. Tłumacz to często wolny zawód, free lancer. Jeśli choroba lub nieszczęśliwy wypadek uniemożliwi nam wykonywanie naszego zawodu na kilka lub kilkanaście miesięcy? Czy zdołamy utrzymać się z oszczędności? Czy damy rade nie tylko sprostać bieżącym wydatkom, ale i stałym zobowiązaniom takim jak raty kredytowe, czynsz etc?

Rozwiązaniem w zakresie bezpieczeństwa przychodów dla tłumacza jest dostępne od niedawna na rynku ubezpieczenie utarty dochodów. Ubezpieczenie to gwarantuje wypłatę miesięcznych świadczeń w wysokości do 65% dochodów przez okres nawet do 36 miesięcy. Jeśli zatem choroba, czy nieszczęśliwy wypadek uniemożliwi nam wykonywanie pracy tłumacza, ubezpieczyciel - podobnie jak dla osób zatrudnionych na umowę o pracę ZUS – będzie wypłacać nam świadczenia przez cały okres niezdolności do pracy.

Praca tłumacza to ogromny stres, praca na własny rachunek to dodatkowe ryzyko i stres. Można to ryzyko zminimalizować i zagwarantować sobie bezpieczeństwo, stabilność i komfort finansowy poprzez rozwiązanie ubezpieczeniowe. Ubezpieczenia te są dostępne między innymi na nietracdochodu.pl.

Komentarze

Obecnie nie ma komentarzy. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Komentarze:

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy.