NIE TRAĆ DOCHODU

Któż lepiej wie niż lekarze, że sport to zdrowie? Ćwiczenia fizyczne i sport uprawiany rekreacyjnie to najlepszy sposób, by zadbać o kondycję i sprawne funkcjonowanie organizmu. Podobno jednak wielu przedstawicieli tego zawodu świadomie i z rozmysłem rezygnuje z takich form aktywności, które zagrażają doznaniem urazu. A że do najbardziej kontuzjogennych dyscyplin należy narciarstwo - jak wynika z obserwacji i doświadczeń pracowników firm leasingowych - najrzadziej na stoku można zobaczyć dentystów.

Co prawda, nikt do kombinezonu narciarskiego nie przyczepia wizytówki: „Jan Kowalski – stomatolog”, ale niektórym marzyłby się zapewne jeszcze ochroniarz z tabliczką ostrzegawczą: „Uwaga! Dentysta – zawód wysokiego ryzyka”, by mogli swobodnie szusować bez narażania się na zderzenie z innym narciarzem. A przecież jeszcze zagrażają upadki z własnej winy czy nieprzyjaznej aury. Wizja kończyny unieruchomionej w gipsie przez kilka tygodni nie pozwala im więc w pełni cieszyć się sportem i naturą. To dlatego zimą omijają niebezpieczne stoki, a z dziećmi podczas ferii wolą wyjechać gdzieś pod palmy, i to takie, z których nie spadają orzechy kokosowe.

Choć wstęp może wyglądać na żart, jest w tym sporo prawdy. Zestawienie: leasing – stomatolog wiele wyjaśnia. Wielu lekarzy – dentystów prowadzących praktykę prywatną wyposaża i modernizuje swoje gabinety, korzystając z leasingu. Dla dentystów to najdogodniejszy sposób na zdobycie nowoczesnego i drogiego wyposażenia, korzystniejszy finansowo niż kredyt bankowy. Zaś dla firmy leasingowej ta grupa zawodowa jest wiarygodnym i wypłacalnym partnerem - nic więc dziwnego, że pożądanym.

Na usługi dentystyczne jest ogromne zapotrzebowanie, bo Polacy zaczęli dbać o piękny uśmiech. A że ceny za leczenie, plomby, mostki, implanty itp. są wysokie, dobrzy dentyści nie mogą narzekać na niewystarczające dochody. I nic nie zakłócałoby dobrego samopoczucia leasingobiorców, gdyby nie myśl, że na skutek pechowego zdarzenia losowego, sprawa „się rypnie”. Złamana ręka, zwichnięty nadgarstek, noga w gipsie to zamknięty na kilka (a nie daj Boże kilkanaście) tygodni gabinet stomatologiczny. Odwołani pacjenci, brak bieżących przychodów, utracona płynność finansowa. A tu leasingodawca bez serca upomina się o swoje! Nie trzeba być pesymistą, by ta wizja się ziściła. I teraz już wiadomo, dlaczego dentystów trudno spotkać w górskich kurortach. Wolą dmuchać na zimne i nie ryzykować.

Ale stomatologów powinien pocieszyć fakt, że wcale nie muszą rezygnować z uprawiania sportów zimowych. Wystarczy wykupić ubezpieczenie na wypadek utraty dochodu, które:

  • gwarantuje wypłatę sprecyzowanej w umowie miesięcznej kwoty odszkodowania przez określony czas w sytuacji utraty zdolności do pracy w razie choroby lub wypadku,
  • zapewnia korzystne stawki ubezpieczenia na wysokie limity oraz długi okresy pokrycia,
  • stanowi doskonałe uzupełnienie świadczeń chorobowych wypłacanych przez ZUS.

Ubezpieczenie na wypadek utraty dochodu to dla dentystów jedyny sposób, by nie bać się przyszłości. Warto więc wykupić polisę i … bez obaw korzystać z życia.
Do zobaczenia na stoku!

CEU Coverholder at Lloyd”s

Komentarze

Dodaj komentarz

Komentarze:

Historia stara jak świat. Dentysta bez sprawnych rąk nie zarabia - proste. Dlatego swego czasu jeden dentysta po fatalnym upadku na nartach i złamaniu nadgarstka, poszedł po rozum do głowy i podszedł do sprawy biznesowo. Zatrudnił młodych po studiach stomatologicznych, wyuczył ich zawodu i teraz ma sieć gabinetów stomatologicznych. W związku z tym dentysta może jeździć na nartach jeśli ma łeb na karku :-)

dodany przez Michał, 15-03-2014 07:40:36